Starych nawyków nie jest łatwo się pozbyć.
Ogólnie czuję jakbym dopiero zaczynała miesiąc i nowy rok, bo dopiero w piątek miałam normalny dzień. Na szczęście już wszystkie święta za mną. Prawosławnego Sylwestra nie obchodzę, tym bardziej, że wypada w środku tygodnia i nie chce mi się brać wolnego. Potrzebuję już wrócić do normalności. Chociaż święta spędziłam całkiem miło, to zdecydowanie się przejadłam, dlatego ważenie i mierzenie zrobię w kolejną niedzielę, teraz to nie ma sensu.
Zaczynam pracować nad nawykami, ale często stare przyzwyczajenia przejmują kontrolę. Na przykład mówienie, że nie chce mi się do pracy, mimo, że nie do końca tak jest. Całkiem lubię moją pracę po prostu jestem wykończona i wycieńczona sytuacją, którą mam w domu. Staram się już nie narzekać na pogodę, bo to złapałam od innych ludzi, którzy ciągle to robią, jest śnieg, to źle, nie byłoby śniegu to też źle. Ja zauważyłam, że może oprócz skrajnych upałów każda pogoda mi odpowiada. Każda pora roku rządzi się swoimi prawami i zawsze znajdę coś pozytywnego. Jest burza i pada deszcz, to super pogoda, żeby zaszyć się z książką w domu pod kocem i z herbatką, albo obejrzeć film. Jest góra śniegu wszędzie, to tak jak dzisiaj pójdę sobie zmarznąć na zimowym spacerze, później wrócę do domu, wypiję herbatę i zjem rozgrzewający posiłek.
Przy okazji dzisiejszego spaceru dowiedziałam się, że na plaży miejskiej (mieszkam blisko -15 minut marszu) zrobili tor na narty biegowe, a wypożyczenie sprzętu to jedyne 12zł. Chcę tego spróbować póki jest śnieg. Nigdy nie miałam na sobie nart.
W sobotę byłam w lumpie i zrobiłam ogromne zakupy, bo wydałam ok. 500zl, za 3 wory ubrań. Jeden dla chłopa, a dwa dla siebie. Tak bardzo żałowałam sobie ciągle na ubrania, że doszło do tego, że prawie codziennie do pracy ubierałam się w to samo, bo nie miałam nic innego. Kupiłam parę perełek. I sporo basiców. Teraz też chcę trochę znaleźć swój styl, niby wiem co mi się podoba, ale się nie ubieram już w ten sposób. W sumie nie wiem czemu to się zmieniło, może brakowało mi chęci, żeby się starać. A założenie czegokolwiek było po prostu łatwiejsze.
A i zapomniałam o jakichś założeniach powiedzieć.
Mam zamiar jeść 1800kcal. Zaczęłam liczyć, bo bez tego nic mi nie wyjdzie. Starać się jeść jak najbardziej zdrowo, wiadomo, że czasem zdarzy się jakiś słodycz, czy fast food, ale musi być wliczony do bilansu. Oczywiście wracam do ćwiczeń. Chociaż ciężko mi się do tego zabrać, ale ćwiczenia ładnie kształtują sylwetkę. Jeszcze z moją gojąca się stopą nie mogę wszystkiego robić, ale wszystko w miarę możliwości.
No i co? No i działamy!
Trzymajcie się i do następnego :*
Komentarze
Prześlij komentarz