Myślę, że za jakiś czas powiem wam coś więcej

Jest parę tematów w których nie jestem do końca szczera lub o niektórych w ogóle nie wspominam. Niestety to mechanizm "radzenia sobie" z sytuacją. 

Myślę, że niedługo będę gotowa na to, żeby powiedzieć coś więcej, a na razie coś co zwykle.

Chudnę, powoli, ale chudnę. Waga stabilnie poniżej 100, dokładnie 97.85kg, niby dalej dużo, ale zaczynałam od 102kg. W dodatku mam już jakaś rutynę, nawet jak nie przestrzegam planu, to jakoś bardzo się nie przepadam. Ośrodek odpowiedzialny za sytość zaczął działać. A też przypomnę, że ruchu, praktycznie nie mam. Sama dieta ok 1500-1700kcal. Bo czasem jest więcej czasem mniej, ale staram się nie przekraczać 1700kcal. 

Za tydzień już będę wolnym człowiekiem. W ten czwartek lub piątek czeka mnie egzamin z kursu. I szczerze nie jestem gotowa, nie uczyłam się w ogóle, więc ten tydzień będzie ciężki i intensywny. Dlatego ułatwiam sobie życie i zrobiłam mały mealprep. Zupa ogórkowa na 3 dni, placki kefirowe na śniadanie na 3 dni, na dwa dni surówka z czerwonej kapusty do obiadu na bieżąco tylko upiec tofu i ugotować ziemniaki. A reszta to szybkie rzeczy typu sałatka. 

Zbliża się koniec roku i już przestaję mówić, że kolejny rok musi być mój, bo to nie działa. Mam plany, realizuję je powoli, zobaczymy co z tego wyjdzie. Nastawiam się mimo wszystko na zmianę, bo wiem, że ona nastąpi, powoli już zaczyna następować, ale potrzeba czasu. 

A tak poza tym byłam tydzień temu na farmie dyniowej, w dodatku pokarmiłam sobie zwierzęta, takie jak kozy, alpaki, owce, surykatki, jeżozwierze, lemury, quoki. Fajna sprawa. 

 Niestety zdjęć nie dodam, bo telefon mi się buntuje.

Natomiast dzisiaj byłam na targach ślubnych i chyba znalazłam w końcu fotografa. Co prawda nie jest to to czego bym tak naprawdę chciała, ale liczą się też pieniądze. Także wybór akceptowalny. Mamy już salę, DJ, mam makijażystkę i fryzjerkę. Na początku listopada podjedziemy do kancelarii cerkiewnej spytać o termin i ślub. Większość będzie już załatwiona. Najbardziej boję się wyboru sukni ślubnej, bo jestem wielorybem, a na swoim ślubie nie zamierzam być, co oznacza dużą utratę kilogramów. Na mierzenie mam zamiar umówić się w styczniu, a później po przymierzeniu wielu fasonów suknię będzie mi szyć siostra. Najbardziej boję się tego jak będę wyglądać i czy moja bateria społeczna pozwoli mi wytrwać całe wesele. 

Komentarze

  1. Na początek życzę powodzenia z kursem, pewnie taki egzamin to spory stres, ale jestem pewna, że sobie poradzisz.
    Nie dziwię się też, że zachowujesz niektóre rzeczy dla siebie, czasami warto. Jestem pewna, że powiesz w swoim czasie jak już sobie ułożysz niektóre tematy.
    Mam nadzieję, że to wybieranie sukni ślubnej pójdzie dobrze, pomimo Twoich obaw. Akurat są w naszym życiu takie wydarzenia w czasie, których warto jest czuc się dobrze i ślub należy do jednych z nich. Głęboko wierzę i trzymam kciuki, aby udało Ci się schudnąć do tego czasu i poczuć bardziej komfortowo w swoim ciele.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty