Tęsknię za tym co było kiedyś.

Część!

Długo się zbierałam, żeby napisać ten post. Ciężko powiedzieć co się u mnie działo. Ale nie było dobrze, oj zdecydowanie nie. Szczerze myślałam, że pęknę i trafię do psychiatryka. I nie mając żadnej innej opcji musiałam zacisnąć zęby i jakoś to ogarnąć, albo po prostu przeżyć. Powoli się siebie uczę i stawiam granice w różnych rzeczach. Nie muszę się poświęcać, żeby zasłużyć na czyjąś uwagę, miłość, zainteresowanie czy docenienie. Wiem, że trochę enigmatycznie, ale naprawdę nie mam siły o tym opowiadać. 

Ostatnio tęskni mi się bardzo za dawnymi czasami. Kiedy byłam młodsza o miałam mniej problemów (z biegiem czasu to widzę, chociaż problemy wyniesione z domu przeniosły się na te w dorosłym życiu), byłam bardziej zmotywowana i zdyscyplinowana, a także zdecydowanie bardziej zorganizowana. Wtedy mi się chciało i miałam plany i cele. Teraz mam tylko jakieś zamysły, które szybko odpuszczam. 

Tak jak Aga ostatnio u siebie zauważyła, że teraz ta społeczność w sumie wymarła. I tęsknię za tym co było tutaj kiedyś, wsparcie, motywacja, odzew od ludzi. Po prostu żywa społeczność. Aż się chciało cokolwiek robić, tak po prostu. Teraz pisze głównie Aga, ja raz na ruski rok i jeszcze może 1-2 osoby napiszą coś bardzo rzadko. 

Tak poza tym wszystkim. Diety i mnie nie było. Jestem tak samo gruba jak byłam. Nie zrobiłam nic z moich celów na ten rok, a już tak naprawdę zaraz połowa roku. Od 5 dni nie pale, więc można powiedzieć, że chociaż zaczęłam rzucać palenie (jest ciężko). Myślę trochę co i jak zrobić, żeby ten czas chociaż trochę nadrobić i się zabrać za siebie. 

Jestem wściekła na dzisiejszą pogodę, popsuła mi plany. Miałam jechać na łąkę zbierać kwiaty mniszka na syrop o jasnote na herbatę. Niestety jest pochmurno i dosyć mokro, co sprawia, że kwiaty się nie rozwinął ładnie, a ich smak może być bardziej gorzki. Także czekam na poniedziałek lub środę, bo ma być lepsza pogoda. Z wiekiem zmieniam się powoli w wiedźmę. 

Miłego dzionka. Myślę, że jak ustale jakiś plan, cokolwiek, to się odezwę i to naprawdę niedługo!

Komentarze

  1. Bardzo się cieszę, że się tutaj odezwałaś. Tak jak powiedziałaś, mało nas tutaj zostało, więc jakby nie było czekałam na każdy wpis. A z Tobą zdążyłam się zżyć w ciagu ostatnich kilku lat ;)
    Nie wiem co takiego się stało w Twoim życiu lub dzieje nadal, ale ja zawsze w takim czasie sobie przypominam "czas i tak upłynie". To proste, ale daje nadzieje na to, że po burzy zawsze przychodzi słońce.
    A odpowiadając na komentarz, który zamieściłaś u mnie na blogu. W moim przypadku także wiele przyjaźni wypaliło się samoistnie, ale były też takie, które sama zerwałam, dokładnie trzy w przeciągu kilku ostatnich lat. Po prostu towarzystwo tych osób zaczęło mi przeszkadzać i mnie stresować (wiem jak dziwnie to brzmi). To było ciężkie, ale po tym czuję się o wiele wiele lepiej. To jest takie uwalniające. Wydaje mi się, że ja po prostu bardzo się zmieniłam przez ostatnie lata i nie jestem już takim people pleaser jak byłam kiedyś.
    A jeśli jestem już w takim temacie to chciałam zapytać czy może chciałabyś nawiązać także kontakt poza blogiem. Wiem, że masz swoich przyjaciół, ale czasami coś łatwiej jest powiedzieć "obcej" osobie. Poza tym, tak właściwie od kiedy tutaj zaczęłaś pisać, zawsze miałam wrażenie, że mogłybyśmy się dogadać, w pewien sposób chyba jesteśmy do siebie podobne. Mówiąc o nawiązaniu kontaktu poza blogiem mam na myśli instagrama, whatup czy cokolwiek innego. Nie czuj się też proszę do tego w jakiś sposób zobowiązania, to tylko luźne pytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz jest od Panny A. Piszę z telefonu a wtedy niestety nie mogę się zalogować :) Ja mam u siebie włączoną moderację komentarzy, jeśli możesz to zostaw na siebie namiar w komentarzu, a ja go nie opublikuję. Jeśli masz natomiast jakiś swój pomysł to też śmiało dawaj znać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty