Długo się nie odzywałam
W sumie nic nie idzie zgodnie z moim planem, ale próbuję dać sobie czas. Dopiero początek roku, ale goni mnie powoli czas. Mam ślub przyjaciółki w lipcu i chciałbym jakoś wyglądać i nie ważyć 100kg. Są się to jeszcze zrobić, ale nie będzie to łatwe. Odpuściłam sobie tak naprawdę wszystko. Nie wiem czy ze mną jest coś aż tak bardzo nie w porządku? Praktycznie każdą wolną chwilę w domu spędzam albo na płaczu albo na śnie. Czasem nawet siedząc w pracy idę do łazienki bo czuję, że zaraz pęknę i się rozpłaczę. I co śmieszniejsze nie dzieje się to przez coś konkretnego w danej chwili, tylko tak po prostu. Chcę brać z życia garściami, a nie mam na to siły. Czuję, że mój tryb przetrwania się wykańcza. Na szczęście mój facet zaczyna pracę od 10 marca, więc może mnie odciąży to finansowo i psychicznie i przy okazji od niego odpocznę, bo będzie pracować na 3 zmiany. Przestanie też całe dnie siedzieć na kompie i grać, albo gadać ze znajomymi. Liczę, że wszystko wróci to normy, prz...